Granica łotewsko-polska w latach 1919–1939

 

 

W okresie międzywojennym, w odróżnieniu od sytuacji powojennej, jednym z państw sąsiadujących z Łotwą była także Polska. Wspólna granica długości 104 km[1] stała się pewnym czynnikiem odzwierciedlającym wzajemne stosunki obydwu państw, ich położenie w regionie, a także czynnikiem pomagającym rozwijać te stosunki szczególnie wszechstronnie i czynnie w okresie 20 lat międzywojnia.

W 1919 roku – podczas walk o wyzwolenie Łotwy i wojny polsko-radzieckiej, podczas której doszło także do czynnej współpracy łotewsko-polskiej, granica tymczasowa lub linia demarkacyjna, jak nazywano ją na Łotwie, wytworzyła się wdłuż rzeki Dźwiny od Dyneburga (Daugavpils) do Przydrujska. Stało się to w sierpniu 1919 roku, kiedy Wojsko Polskie po zaciętych walkach z bolszewikami dotarło do tej rzeki. Potem rząd polski deklarował, że 6 gmin i miasto Grzywa byłej guberni kurlandskiej na lewym brzegu Dźwiny włączone zostały w skład powiatu brasławskiego i wszystkie roszczenia strony łotewskiej do tego terytorium były stanowczo odrzucane. Doszło nawet do wydarzeń o charakterze mało przyjaznym (podczas wspólnych walk łotewsko-polskich przeciwko bolszewikom w Łatgalii zimą i wiosną 1920 roku) – np. żandarmeria polska odprawiła na drugi brzeg Dźwiny przysłane łotewskie posterunki straży granicznej, a 17 stycznia wysłany został z Grzywy (nieduże miasto naprzeciwko Dyneburga) do Dyneburga nowo mianowany komendant Policji, któremu wytłumaczono, że Grzywa należy do Polski. Strona łotewska w danych warunkach zmuszona była liczyć się z możliwością pozostania tego terytorium w składzie Polski, chociaż starała się wykazać zainteresowanie losem zamieszkujących je Łotyszy[2].

Kwestia przynależności tego okręgu została rozstrzygnięta w nieoczekiwany sposób. 4 lipca rozpoczął się atak oddziałów Armii Czerwonej na Białorusi. Podgrupa Wojska Polskiego „Dźwina”, podobnie jak inne jednostki polskie, zaczęła się cofać. 5 lipca oddziały polskie stacjonujące w Dyneburgu wycofały się z miasta w celu uniknięcia odcięcia od głównych sił – zgodnie z umową łotewsko-polską z 11 kwietnia 1920 roku o wycofaniu WP z Łatgalii. Polacy wycofali się także ze spornej części powiatu iłłuksztańskiego i Łotysze, w tym samym dniu, częściowo zajęli wspomniane terytorium, o kilka minut dosłownie wyprzedzając Litwinów, którzy również zgłaszali do niego pretensje. Do końca lipca byłą granicę guberni i przyszłą granicę państwową całkowicie obsadziły wojska łotewskie[3]. Należy zaznaczyć, że w lipcu strona polska była gotowa zgodzić się na oddanie tego terytorium Łotwie w zamian za podpisanie konwencji wojskowej, jednak w istniejących okolicznościach strona łotewska nie była tym zainteresowana[4].

Dotychczas na omawianym terytorium kontynuowały pracę samorządy wybrane podczas „czasów polskich”. Jednocześnie tworzono władze łotewskie – działały komendantury łotewskie, z miejscowych mieszkańców organizowano oddziały paramilitarne „aizsargów” itd.[5] Zgodnie z prawem wyborczym Łotwy przystąpiono do organizowania wyborów samorządowych. W starych samorządach, na razie kontynuujących działalność, Łotyszy było mało, a zgodnie z informacją departamentu samorządowego MSW Łotwy większość stanowili Białorusini, Polacy i Rosjanie (wybory w poszczególnych gminach odbyły się w sierpniu i wrześniu)[6].

Jesienią 1920 roku, po wydarzeniach na froncie polsko-radzieckim i akcji generała Żeligowskiego w Wilnie, Wojsko Polskie znowu przybliżało się do granicy łotewskiej (tzn. istniejącej linii demarkacyjnej). Strona łotewska obawiała się, że Polacy będą usiłowali zająć 6 gmin, tworząc granicę wzdłuż Dźwiny. Jednostki wojskowe na linii demarkacyjnej zostały poważnie wzmocnione dla ewentualnego stawienia oporu. Jednak 3. Dywizja Legionów miała rozkaz nieprzekraczania linii zajętej przez Łotyszy, nawet w wypadku, gdyby znajdowała się poza byłą granicą guberni kurlandskiej[7]. Było to uwarunkowane przede wszystkim względami politycznymi – chęcią Polski pozyskania w Łotwie sprzymierzeńca w systemie państw bałtyckich[8].

W związku z niejasnością w tworzeniu przyszłej granicy północnej Litwy Środkowej, problem spornego terytorium został rozstrzygnięty przez międzynarodową komisję pod przewodnictwem Szkota D. Simpsona jako spór łotewsko-litewski. Ze względu na strategiczne, gospodarcze oraz etnograficzne interesy Łotwy w tym rejonie, cały powiat iłłuksztański w marcu 1921 roku został przysądzony Łotwie (wzięto pod uwagę gospodarcze powiązanie 6 gmin z Dyneburgiem oraz aspekt natury wojskowej – niezbędność tworzenia przedpola obronnego przed miastem). Jednocześnie Narodowa Demokracja w Polsce wraz z wielkim ziemiaństwem polskim z Łatgalii kontynuowała rozpoczętą jeszcze w 1919 roku kampanię antyłotewską, częścią składową której był także argument o odebraniu przez Łotyszy Polsce „części powiatu brasławskiego”[9]. Do akcji włączyło się także Towarzystwo Straży Kresowej. Po powrocie pracownika tej organizacji z Łotwy opracowano nawet plan odzyskania wspomnianych 6 gmin poprzez agitację za przyłączeniem ich terytorium do Polski, która miała zostać przeprowadzona przez potajemnie wysyłanych przez granicę byłych mieszkańców. Miało to doprowadzić do zorganizowania plebiscytu[10]. Natomiast przedstawiciel dyplomatyczny Polski w Rydze W. Kamieniecki kilkakrotnie zwracał się do przewodniczącego komisji arbitrażowej D. Simpsona z oświadczeniem o przynależności tych 6 gmin do Polski pod względem składu narodowościowego mieszkańców (a nie do Łotwy albo Litwy). Również po podjęciu decyzji przez komisję arbitrażową rząd Polski wystosował do Simpsona i do rządu Łotwy kilka not protestacyjnych, podkreślając, że strona polska nie uważa uchwały za obowiązującą i kwestia przynależności 6 gmin pozostaje otwarta. W latach następnych dyplomaci polscy od czasu do czasu przypominali stronie łotewskiej kwestię 6 gmin, ale ta zachowała jednak postawę nieustępliwą[11]. Działalność dyplomacji polskiej wyrażała się przypominaniem tej kwestii „od czasu do czasu”[12]. Charakterystyczny jest przykład działalności posła Polski przed wyborami do Saeimu (Sejmu) Łotwy w 1922 roku. Miał on, zgodnie z instrukcją MSZ, wręczyć łotewskiemu MSZ notę protestacyjną, w której podkreślone będzie, że w związku z nieuregulowaną kwestią graniczną wybory w 6 gminach nie będą miały wpływu na decyzję o ich przynależności państwowej. Miał jednak zrobić to przyjaźnie[13].

Taki stan rzeczy trwał do końca lat 20., chociaż już w ich połowie strona polska dokonała pewnej zmiany swego stanowiska. Zwolennicy odzyskania terytorium bronili poglądu, ze Dźwina jako granica umożliwi skuteczniejszą obronę podczas wojny oraz stworzy możliwość kontrolowania sytuacji gospodarczej w regionie przez hamowanie handlu tranzytowego Litwy, Niemiec i Rosji na linii Rokiszki–Dyneburg–Połock. Przeciwnicy twierdzili, że położenie strategiczne regionu nie jest wygodne ze względu na jego zbytnie wysunięcie na północ i odległość od centrów defensywnych Polski. Uważali, że Polska, mając dobre stosunki z Łotwą, może zabezpieczyć swoją „ekspansję” gospodarczą w regionie, natomiast hamowanie handlu wymienionych państw stanie się niemożliwe w wypadku wybudowania nowej linii kolejowej łączącej bezpośrednio Litwę i Łotwę (omijającej znajdujące się na spornym terytorium Kałkuny). W roku 1929 w Rydze podpisano łotewsko-polską umowę o handlu i żegludze, mającą także dodatek poufny. Przewidywał on wypłatę przez stronę łotewską rekompensaty pieniężnej byłym właścicielom ziemi z Latgale – obywatelom Polski (do 1937 roku Łotwa wypłaciła Polsce całą kwotę – 5 milionów łatów złotych)[14]. Z kolei strona polska zobowiązała się określić granicę państwową, co faktycznie oznaczało pogodzenie się z istniejącym stanem. Rekompensatę wypłacono także byłym właścicielom z 6 gmin. We wrześniu 1932 roku, po krótkich wspólnych naradach trwających od maja do lipca tegoż roku, w rejonie stacji kolejowych Turmonty–Zemgale (dwie stacje na przejściu granicznym) rozpoczęła działalność mieszana komisja delimitacyjna (graniczna), która z przerwami pracowała do 1938 roku, w którym zakończono też roboty budowlane na granicy. Ze strony łotewskiej, przez cały okres działalności komisji jej pracami kierował komendant Policji Granicznej (od 1936 roku – dowódca brygady Straży Granicznej) L. Bolšteins, ze strony polskiej –początkowo radca ministra komunikacji T. Gryglaszewski, później – radca MSZ P. Kowalewski i inne osoby odpowiedzialne. Rozmowy odbywały się w Rydze, Warszawie, Dyneburgu oraz bezpośrednio w rejonie przygranicznym. Już wiosną 1933 roku ustalono porządek wydawania dekadowych przepustek lokalnych dla mieszkańców rejonów przygranicznych (ich posiadacze mieli prawo wkroczenia do miejscowości Polski albo Łotwy odległych od granicy do 50 km) i inne kwestie, np. dotyczące przewozu żywności itd.[15]

W 1937 roku prace delimitacyjne i prace techniczne przy budowie granicy po obu jej stronach zostały zakończone[16]. 14 stycznia 1938 roku w Rydze minister spraw zagranicznych Łotwy V. Munters i poseł Polski na Łotwie F. Charwat podpisali łotewsko-polską konwencję graniczną[17]. Na tym zakończyła się delimitacja, która do tego czasu była hamowana głównie przez stosunki międzypaństwowe w regionie, w tym – także przez stosunki litewsko-polskie i łotewsko-polskie. Te ostatnie były w miarę poprawne, miały jednak okresy ochłodzenia, uwarunkowane np. różnymi poglądami na kwetię swobody działalności mniejszości polskiej na Łotwie. Po podpisaniu konwencji granica była kilkakrotnie okresowo zamykana, a ruch graniczny ograniczany, jak na przykład z powodu wprowadzenia przez władze łotewskie kontroli weterynaryjnej na stacji kolejowej Zemgale – z obawy przed infekcją pryszczycy (latem 1938 i latem 1939 roku – tuż przed wybuchem wojny)[18].

Ochrona granicy ze strony łotewskiej była realizowana początkowo przez będącą w składzie armii dywizję Straży Granicznej, która wiosną 1922 roku została rozwiązana, a ochronę granicy przejęło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (MSW), powołując Policję Graniczną. W 1928 roku zmilitaryzowano ją, ale nadal podlegała MSW (przyjmując nazwę Ochrony Granicy). Osoby służące w Ochronie Granicy mogły awansować tylko na stanowiska, ale już nie na stopnie wojskowe. Ze zrozumiałych powodów największą uwagę zwracano na ochronę granicy z ZSSR. Na granicy polskiej, podobnie jak na estońskiej i litewskiej, strażników było znacznie mniej, i zwykle jeden był odpowiedzialny za kilkukilometrowy jej odcinek. W 1935 roku utworzono Brygadę Ochrony Granicy, która, chociaż w czasie pokoju podlegała MSW, składała się wyłącznie z oficerów służby czynnej i była podzielona na bataliony. Za ochronę granicy z Polską odpowiedzialna była tylko jedna kompania, składajaca się z 60 żołnierzy[19]. Punkty celne i przejściowe po stronie łotewskiej działały w gminie demeńskiej (od 1931 roku) i borowskiej (Silene), a także na przygranicznej stacji kolejowej Zemgale.

Oczywiście, że niedelimitacja nie oznaczała, że granica była zamknięta. Wydawano także tzw. przepustki sezonowe, umożliwiające okresowy pobyt na Łotwie lub w Polsce (również polskim sezonowym robotnikom rolnym pracującym na Łotwie). Przykładowo – w lipcu 1930 roku z przepustkami sezonowymi przybyło do Łotwy 440 osób, które przewoziły sól, zboże, ziemniaki, naftę, cukier, oraz 100 krów i 20 koni. W tym samym okresie z Łotwy do Polski udało się 380 osób, które wiozły towar o wartości około 8 000 złotych. Jeszcze w latach 20., przed rozpoczęciem rozmów w sprawie delimitacji, władze obydwu państw zezwalały miejscowej ludności na określony ruch graniczny związany z różnego rodzaju okazjami, jak np. święta religijne, uroczystości, wizyty u krewnych itd., do uczestniczenia w których trzeba było przekroczyć granicę. Na przykład w czerwcu 1929 roku granica została otwarta w związku z poświęceniem kościoła w Tylży – po stronie polskiej, w styczniu 1930 roku mieszkańcom strony łotewskiej pozwolono wziąć udział w święcie polskich kolejarzy na dworcu kolejowym w Turmontach, na którym w lutym 1931 roku odbywał się z kolei uroczysty wieczór polskiej Policji pogranicznej – itd.[20]

Na początku lat 20., prawdopodobnie w związku z nieustaleniem jeszcze granicy i niepewnością co do przyszłej przynależności państwowej okręgu, w rejonie przygranicznym stosunkowo często dochodziło do różnych zdarzeń, nawet o charakterze zbrojnym. 27 maja 1922 roku – przykładowo – po stronie polskiej postrzelono z karabinu mieszkankę gminy demeńskiej pasącą bydło nieopodal granicy – Polkę, która została lekko ranna. Z kolei 17 czerwca siedmiu uzbrojonych polskich żołnierzy również w tej gminie dokonało napadu rabunkowego na gospodarstwo chłopskie Polaka, zabierając ziemniaki. Łotewski strażnik graniczny meldował, że mieszkańcy strefy przygranicznej stale się skarżą na żołnierzy polskich przekraczających po nocach granicę i poszukujących u nich żywności[21]. Władze polskie do połowy lat 20. praktykowały pozbywanie się zatrzymanych na terytorium Polski obcokrajowców (np. byłych obywateli Rosji) poprzez odwożenie ich pod konwojem do granicy łotewskiej i – bez zgody strony łotewskiej – odprawianie przez granicę. Ponieważ po stronie łotewskiej ochrona granicy była liczebnie niewielka, przeważnie się to udawało[22].

Już od samego początku służby graniczne obydwu państw zmuszone były walczyć z szeroko rozpowszechnionym przemytem. Przemycano głównie: sól, artykuły chemiczne, zapałki, cukier, wyroby powroźnicze itd. Z Łotwy do Polski trafiały w dużych ilościach sól i zapałki, a z Polski – jabłka, cebula, wódka, ubrania itd. W 1936 roku jednostki polskiego Korpusu Ochrony Pogranicza na granicy łotewskiej skonfiskowały 8 000 kilogramów soli kuchennej, 6 194 kilogramy kamieni do zapalniczek, 80 kilogramów cukru, 74 kilogramy artukułów chemicznych, 116 kilogramów wyrobów powroźniczych i inne przedmioty, które usiłowano wwieźć z Łotwy. Później przemycone towary przez okręg wileński rozprowadzano po całym kraju[23].

Często przemytem zajmowali się miejscowi chłopi, dorabiając sobie w ten sposób na życie. W 1923 roku przybyła z Rygi komisja znalazła w przygranicznych gospodarstwach wiele towarów pochodzących z Polski i ustaliła, że miejscowi chłopi rosyjskiej i polskiej narodowości z obydwu stron granicy, wraz z osobami narodowości żydowskiej, po nocach przewozili przez granicę towar całymi wozami, dostarczając go do Dyneburga, skąd już koleją wędrował do miast Łotwy, a nawet do granicy rosyjskiej[24].

Kilkakrotnie strażnicy z Ochrony Granicy otwierali ogień z broni ręcznej do przemytników. Na przykład w marcu 1932 roku od strzałów Polaków ranny został, a następnie zmarł w szpitalu jeden z przemytników, który nie usłuchał rozkazu zatrzymania się. Natomiast Łotysze w podobnej sytuacji we wrześniu 1933 roku cięko ranili innego przemytnika – obywatela łotewskiego (kilku innych zdołało jednak ukryć się w Polsce), konfiskując przy tym 50 kilogramów różnego towaru. Obydwie strony współpracowały także ze sobą w walce z przemytem – w miarę możliwości. W kwietniu 1931 roku w rejonie stacji kolejowej Turmonty doszło do potyczki między bandą przemytników (uzbrojonych w rewolwery i karabiny) z jednej strony a polską i łotewską Ochroną Granicy z drugiej. Dowódca bandy Aljanow został zastrzelony, dwóch jej członków zostało ciężko rannych, a czterej pozostali poddali się. Skonfiskowano towar za kilkadziesiąt tysięcy złotych. W prasie łotewskiej podkreślano, że właśnie taka współpraca czyni walkę z przemytem szczególnie owocną[25].

Były również przypadki przekazywania drugiej stronie zatrzymanych na swoim terytorium przestępców. Przykładowo – w kwietniu 1927 roku polska żandarmeria ze stacji Turmonty przekazała stronie łotewskiej leśnika G. Tyzengolda, który po dokonanych kradzieżach z lasu i oszustwach uciekł do Polski pod koniec 1925 roku i mieszkał w miejscowości przygranicznej Druja. W lipcu 1930 roku – natomiast – Łotysze przekazali Polakom złodzieja J. Drozdowskiego, który ukrywał się nieopodal granicy, u znajomych po stronie łotewskiej[26].

Jednym z najważniejszych czynników w stosunkach dwóch państw sąsiadujących była komunikacja kolejowa. Rozpoczęty jeszcze zimą 1920 roku przez Wojsko Polskie remont mostu kolejowego w Dyneburgu, zakończony został w pełni przez Łotyszy jesienią 1921 roku, kiedy rozpoczęto mniej więcej regularny ruch kolejowy między Warszawą a Rygą, przez Wilno. W Dyneburgu przystosowano pociągi do szerokości torów, jaka była na Łotwie[27]. Kontroli granicznej dokonywano na stacjach Turmonty i Zemgale.

Interesującą relację o sytuacji na granicy na początku lat 20. przekazał ówczesny kierownik Polskiej Agencji Telegraficznej w Rydze J. Cynarski. Pisał on do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ), że celnicy ze strony polskiej powiązani są z przemytnikami żydowskimi, a to, co się dzieje na stacji Turmonty, godne jest pożałowania. Pisał, że po stronie łotewskiej kontrola pasażerów odbywa się „bez szykan”, celnicy łotewscy pozostawiają „europejskie wrażenie”, a bagażu osób urzędowych w ogóle się nie kontroluje[28]. Z kolei w tym samym czasie do MSZ łotewskiego meldowano o lepszych warunkach po stronie polskiej i pewnych wadach po stronie łotewskiej. To wszystko świadczy o chęci obydwu stron, aby uporządkować granicę. Należy przyznać, że w pełni się to udało i po połowie lat 20. granicę łotewsko-polską oraz jej przejścia uważać można za typową granicą europejską. Wszystko to przerwał wybuch II wojny światowej we wrześniu 1939 roku.

Już 7 września 1939 roku łotewskie MSW wydało rozkaz wzmocnienia Brygady Ochrony Granicy w powiecie ilukstskim (graniczącym z Polską) miejscowymi członkami organizacji paramilitarnej – „aizsargami”[29]. Po wtargnięciu do Polski Armii Czerwonej, już wieczorem 17 września granicę przeszli pierwsi uchodźcy wojskowi i cywilni z Polski. W tym samym dniu przerwano ruch kolejowy między stacjami Zemgale i Turmonty[30]. 18 września ochronę granicy w rejonie stacji kolejowej Zemgale przejęły jednostki wojskowe piechoty i kawalerii ściągnięte z garnizonu dyneburskiego. Wokół stacji było dużo patroli kawalerzystów i piechurów, rejon był zamknięty dla osób cywilnych, na linii kolejowej Polacy oddawali broń i amunicję. W poczekalni stacji kolejowej przy kilku stolikach zapisywano dane personalne żołnierzy polskich. Następnie w wagonach pasażerskich odwożono ich do Dyneburga[31]. W sumie na Łotwie zostało internowanych ponad 1 500 żołnierzy polskich (wśród nich – znaczna liczba żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza) i znalazło schronienie około 300–400 osób cywilnych[32].

20 września masowe przekraczanie granicy przez uchodźców skończyło się. Jednak Łotewska Agencja Telegraficzna meldowała, że z jednostkami Armii Czerwonej Ochrona Granicy jeszcze nie ma kontaktu. Ponieważ należało przypuszczać, że trytorium Polski na południe od Łotwy okupowane jest przez ZSSR, granicę całkowicie zamknięto[33]. Był to komunikat oficjalny, ale – według relacji wywiadu wojskowego – 21 września już o godzinie 6.30 nad Drują (miejscowość polska przy granicy) przeleciał samolot radziecki, a o godzinie 9.10 wjechała do Druji radziecka wojskowa kolumna składająca z 38 samochodów. Mieszkańcy (przeważnie nie-Polacy) witali ją z radością. W rejonie Dubenawy słyszano odgłos silników, krzyki mężczyzn i kobiet, które ucichły po 15 minutach. Do polskiej stacji granicznej Turmonty jednostki radzieckie weszły dopiero 22 września o godzinie 19.40 i od razu umieściły nad budynkiem czerwoną flagę radziecką. Natomiast kilka dni później podany oficjalny komunikat głosił już o tym, że od południa 23 września oddziały łotewskie wdłuż całej długości granicy spotykają się z oddziałami radzieckimi. 6 października został przez MSW wprowadzony nowy regulamin ruchu przygranicznego na byłej granicy polskiej. Podobnie, jak wcześniej na granicy radzieckiej, w strefie 2 kilometrów od granicy, poza miejscami zamieszkania, zakazano ruchu bez specjalnych pozwoleń, fotografowania itd.[34] Pospiesznie rozpoczęto organizowanie 5. Krasławskiego Batalionu Brygady Ochrony Granicy, który przejął odcinek byłej granicy polskiej już w październiku 1939 roku.

Na tym zakończył się okres historii, kiedy dwa niepodległe państwa – Łotwę i Polskę łączyła także wspólna granica. Bez wątpienia dzieje tej granicy zajmują znaczące miejsce w historii obu tych państw i całego regionu.



[1] Opisy i mapy granicy w: Latvijas Valsts vēstures arhīvs (Państwowe Archiwum Historyczne Łotwy, dalej: LVVA), 1313 fond (zbiór, dalej: f.), 2 apraksts (opis, dalej: apr.), 782–787 lieta (teczka, dalej: l., oraz lapa (strona) dalej: lp).

[2] Bardziej szczegółowo w: Skład narodowościowy mieszkańców 6 gmin powiatu iłłuksztańskiego w XIX–XX w. jako główny powód sporu terytorialnego między Łotwą a Polską w okresie międzywojennym, [w:] Granice i pogranicza. Historia codzienności i doświadczeń, red. M. Liedke, J. Sadowska, J. Rynkowski, t. I, Białystok 1999, s. 225–233.

[3] Tamże, 36, 39 lp.; 6033 f., 1 apr., 406 l., 26 lp.; Centralne Archiwum Wojskowe, II Oddział Naczelnego Dowództwa WP, t. 193, 194, niepaginowane.

[4] Archiwum Akt Nowych (dalej: AAN), Kolekcja odpisów dokumentów, t. 2, k. 242.

[5] LVVA, 1640 f., 1 apr., 830 l., 3 lp.

[6] Tamże, 3723 f., 1 apr., 2774 l., niepaginowane.

[7] P. Łossowski, Łotwa nasz sąsiad, Warszawa 1990, s. 16.

[8] Bardziej szczegółowo w: Ē. Jēkabsons, Problem Wilna a Łotwa: jesień 1920 roku, [w:] Łotwa–Polska. Materiały z międzynarodowej konferencji naukowej, Ryga 1995, s. 74–75.

[9] Bardziej szczegółowo w: Ē. Jēkabsons, Zaangażowanie państwowo-polityczne szlachty polskiej z Łatgalii (dawnych Inflant Polskich) w pierwszej ćwierci XX wieku, „Przegląd Wschodni”, t. IV, zesz. 3 (15), s. 513–522.

[10] AAN, Towarzystwo Straży Kresowej, t. 105, k. 17–20.

[11] Tamże, Kolekcja odpisów dokumentów, t. 4, k. 57–63, 90; t. 3, k. 354, 378, 407.

[12] Tamże, t. 3, k. 418.

[13] Tamże, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, t. 6201, k. 3.

[14] LVVA, 2575 f., 15 apr., 64 l., 3–6. lp.

[15] AAN, Sztab Główny, t. 616/311, k. 12; „Nasz Głos”, 1 maja, 17 lipca, 18 września 1932; 12 marca, 12 i 14 maja 1933.

[16] Patrz: „Daugavas Vēstnesis”, 10 sierpnia 1939 (fotografie wybudowanej granicy).

[17] LVVA, 2574 f., 3 apr., 3268 l., 16–222 lp.

[18] Tamże, 10 lp.; „Jaunākās Ziņas”, 1 lipca 1939.

[19] E. Andersons, Latvijas bruņotie spēki un to priekšvēsture, Toronto 1983, s. 411–415.

[20] „Dzwon”, 11 czerwca 1929; 26 stycznia, 13 sierpnia 1930; 13 lutego 1931.

[21] LVVA, 2574 f., 3 apr., 127 l., 6, 12 lp.

[22] „Latvijas Kareivis”, 9 maja 1923.

[23] H. Domińczak, Granica wschodnia Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1919–1939, Warszawa 1992, s. 180.

[24] LVVA, 2570 f., 1 apr., 140 l., 1 lp.; „Dzwon”, 19 lutego; 9, 15, 21 marca 1930.

[25] „Latvijas Kareivis”, 27 marca 1932; „Dzwon”, 15 kwietnia 1931; „Nasz Głos”, 17 września 1933.

[26] „Meža Dzīve”, 1927, nr 20, s. 671; „Dzwon”, 25 lipca 1930.

[27] „Latvijas Kareivis”, 2 kwietnia, 22 sierpnia 1922.

[28] AAN, Kolekcja odpisów dokumentów, t. 4, k. 279–282.

[29] „Brīvā Zeme”, 8 września 1939.

[30] „Jaunākās Ziņas”, 18 września 1939.

[31] LVVA, 1527 f., 1 apr., 354 l., 92 lp.

[32] Więcej w: Ē. Jēkabsons, Uchodźcy wojskowi i cywilni z Polski na Łotwie 1939–1940, [w:] Studia z dziejów Rosji i Europy Środkowo-Wschodniej, red. P. Łossowski, E. Znamierowska-Rakk, t. XXX, Warszawa 1995, s. 129–148.

[33] „Jaunākās Ziņas”, 21 września 1939.

[34] LVVA, 6455 f., 1 apr., 31 l., 1 lp.; „Jaunākās Ziņas”, 7 października 1939.